“Gwiazd naszych wina” – wyciskacz łez dla najtwardszych?

Jakiś czas temu miałam okazję obejrzeć premierę filmu Gwiazd naszych wina. Szczerze powiedziawszy, gdyby nie moje koleżanki, które czytały książkę, ja bym nawet o tej premierze nie wiedziała 😉 Natomiast lubię jeździć do kina i przekonuje mnie ta tematyka filmów. Wyjazd zapowiadał się bardzo obiecująco – zakupy, jedzenie, seans. Pomińmy to, że spóźniłyśmy się na ostatni pociąg powrotny – było warto!
Gwiazd naszych wina to dramat ze wstawkami romansu. Opowiada wzruszającą historię życia chorej na raka Hazel, która na spotkaniu grupy wsparcia poznaje Gusa. I tak naprawdę, film już Wam opowiedziałam. Przez te dwie godziny wgłębiamy się w ich przemyślenia, szaloną miłość i problemy, z którymi się mierzą. 
Jadąc na ten film, zaopatrzyłam się w dwa opakowania chusteczek i miejsce na krańcu mojej ekipy, żeby nikt nie widział jak będę ryczeć 🙂 Okazało się jednak, że chyba mam za mocne nerwy na takie filmy, bo nie popłakałam się wcale. Faktycznie, jest to wzruszająca powieść i łezka w oku może się zakręcić, ale tylko tyle. Możecie powiedzieć, że jestem bez serca, bo jak na razie cała blogosfera, która ten film oglądała, płakała i nie chciała wychodzić z sali. Podsumowując: Na pewno jest to dobre rozwiązanie na miły relax w kinie! Jeżeli jednak rozpływacie się przy malutkim szczeniaczku (co ja osobiście też robię ;)) i wzruszają Was błahostki, to lepiej usiądźcie sami w rzędzie z dużym opakowaniem chusteczek. 
Oglądaliście ten film? Jak Wam się podobał?

28 myśli na temat ““Gwiazd naszych wina” – wyciskacz łez dla najtwardszych?

  1. Czytałam książkę, oglądałam film i za każdym razem po prostu strasznie płakałam ;( Osobiście wolę książkę, bo dzięki niej zżyłam się z bohaterami, bardziej wczułam się w sytuację. Tak czy inaczej, popadłam w obsesję 😀

  2. Przeczytałam książkę i dzisiaj wybrałam się do najbliższego kina razem z koleżankami , w którym (po raz kolejny!) mnie nie wpuścili, ponieważ film był od 15 lat :/. Ale książka była świetna. A mi pozostanie chyba obejrzenie tego filmu na internecie. szkoda, bo chodziło też o tą "kinową" atmosferę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *