Summer came

Mam Wam tyle do powiedzenia, a tak mało do pokazania! Nie ma jakoś ochoty do zdjęć i mam nadzieję, że mi to przejdzie! Kocham przecież zdjęcia i co ja bym bez aparatu zrobiła?! Dzisiaj jednak ruszę swój pisarski talent haha 🙂 Więc:

1. Jak pewnie większość z Was widzi, za oknem świeci piękne słoneczko (nie koniecznie teraz, bo mamy wieczór, ale…). Mogę wyciągnąć z szafy szorty, luźne bluzki, balerinki, okulary przeciwsłoneczne! Upragnione 25 stopni i ciepłe promienie słońca. Jeszcze tylko miesiąc, oby do wakacji!
2. A jak jest ciepło to trzeba z tego korzystać. W końcu mam nowy rower! Jestem z niego strasznie zadowolona. Co prawda na początku marzył mi się w bardziej żywych kolorach, ale niczego nie żałuję. Miejski, czarny z białymi błotnikami (to po prostu kocham!), z koszyczkiem – cud malina i teraz tylko nim jeżdżę (z małym wyjątkiem rannych spacerków do gimnazjum).
3. Mayday. Mayday. Mayday. Macie okazje jechać do teatru na właśnie tę komedię? Nawet się nie zastanawiajcie! Jedźcie! Sama osobiście byłam we wtorek w opolskim teatrze na tym spektaklu i jestem zachwycona! Nie ma pięciu minut, gdzie się nie zaśmiejecie, a jak ktoś lubi Londyn to tym bardziej, bo właśnie tam rozgrywa się cała akcja. Co prawda nie podziwiamy Big Ben’a, ale mieszkanie 2w1. Co znaczy 2w1? Nie zdradzę Wam, sami się dowiedźcie! Warto! Chyba najlepszy mój wyjazd do teatru! (a w czerwcu jedziemy na drugą część!).
4. I ostatni punkt dzisiejszego wypracowania. Byłam dzisiaj na konkursie interpretacji fortepianów w szkole muzycznej. Oczywiście ja nie grałam, ale byłam pooglądać młodsze pokolenie pianistów 😉 Szczerze mówiąc to nawet fajnie grali, chociaż bez większego zaangażowania w dynamikę. Siedząc sobie tak na widowni stwierdziłam, że jak tak sześć lat się grało i teraz nagle nie grasz na tym konkursie, tylko siedzisz na widowni z oczami wlepionymi w ruszające się klawisze, to chciałoby się zagrać w auli, na tym koncertowym fortepianie. Z tego wynika, że fortepian był pierwszy i zapewne pierwszy pozostanie. Bardzo lubię gitarę, ale cóż… miłość nie wybiera (gitary, tylko fortepian :)). 
soooooo… 
this is life

2 myśli na temat “Summer came

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *