Kiedy zimno…


Żeby przywołać wiosnę, dzisiejszy post z polskim tytułem! Łiii! ♥

Pada śnieg, więc zdjęcia jakoś nie chcą wychodzić. Zostały tylko te ze złą jakością, ale nic. Dobrze, że chociaż to! Siedziałam ok. 2 godzin w kościele i granie na gitarze było dla mnie wielką udręką. Przy każdym chwycie myślałam, że palce mi odpadną albo struny wbiją się, aż do krwi, brrr… Na szczęście w domku zjadłam kilka biszkoptów moczonych w cieplutkiej herbatce z sokiem malinowym.

Teraz słucham muzyki i zastanawiam się nad filmikiem. Na pewno niedługo będą “Ulubieńcy lutego” tylko muszę ściągnąć jakiś program, który będzie obsługiwał MP4 bodajże. Dodatkowo muszę w swoim domku wyczaić miejsce, gdzie jest dobre oświetlenie naturalne, bo podejrzewam, że mój aparat nie najlepiej nagrywa przy świetle elektrycznym i dlatego zawsze mam takie problemy. Po długim namyśle wychodzi, że jasno jest w mojej łazience, więc… powodzenia! haha!

3 myśli na temat “Kiedy zimno…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *