Greyness of the city

Po tym jak śnieg stopniał i raz za razem spod chmur wychodzi słońce ja zaczynam czuć powoli wiosnę. Wiosna 31 stycznia – dobrze by było! Razem z moją koleżanką Nastką byłam dzisiaj na spacerze po moim mieście. Szczerze mówiąc na początku nie byłam do niego przekonana, ale później jakoś poszło i miło spędziłam te niecałe dwie godzinki. Dodatkowo pan, który nas oprowadzał mówił nam trochę o fotografii co bardzo mnie ucieszyło 🙂 
Przechodząc przez uliczki; niektóre znane mi bardziej, niektóre mniej stwierdziłam, że choćby spróchniały kawałek drewna może być dla nas inspiracją. Nie sądziłam, że cyfrówką można robić aż tak piękne zdjęcia. Każdy kąt, każda kłódka czy budynek budził szarość miasta, ale bywały i takie momenty, gdzie słońce przejrzyście odbijało się od wody, a widok był nieziemski! Macie takie momenty, że nie poznajecie miejsc, które dotychczas były Wam jak własna kieszeń?

 witamy panią Anastazję!

4 myśli na temat “Greyness of the city

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *