Is Luna, is a party

Między nauką, jedzeniem a spaniem, staram się znaleźć trochę czasu dla siebie, pewnie jak każdy z nas… Niestety zdarza się to nie za często i jedynym odpoczynkiem od całego dnia jest po prostu internet – blog, facebook, czasem GTA 🙂 Dzisiaj po południu spotkałam się z Luną, by roznieść zaproszenia na rocznicę, jak było? Najpierw kilkunastominutowe pomysły co powiedzieć? Czy zapukać, czy może lepiej zadzwonić? Co zrobić, gdy ktoś otworzy drzwi? Później odetchnięcie z ulgą, że zaproszenie odebrała żona, a nie sam zaproszony. Kocham takie sytuacje, szczególnie gdy to nie ja muszę mówić, a później wszyscy się śmiejemy 🙂 Szczególnie ostatnio lubię sobie strzelać “słłit focie” z rączki, co dzisiaj się przydało, gdy z Luną pod jednym z domów zaproszonych gości robiłyśmy sobie zdjęcia. A najlepsze było, gdy osoba wyszła z domu, a my dalej tam stałyśmy (gdzie minęło już z 15 minut ;)). Wtedy: “O patrz jakie ładne niebo, jaka śliczna pogoda!”. Zwariowane popołudnie!

Ps. Jak Wam się podoba nowy wygląd bloga? Dziękujemy bobik’owi za przepiękny nagłówek!

5 myśli na temat “Is Luna, is a party

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *